Stres rodzica

Kochać własne dziecko i jednocześnie czuć, że się nie daje rady — to jedna z najbardziej samotnych rzeczy, jakich doświadcza rodzic dziecka w spektrum.
Bycie rodzicem dziecka w spektrum autyzmu to nie jest „po prostu wychowywanie”. To ciągłe bycie w gotowości. To życie w napięciu, które nie znika po weekendzie ani po śnie. To bycie wszystkim naraz — wsparciem emocjonalnym, terapeutą, planującym dzień, trzymaniem w ryzach całości swojego świata.
Robisz to, bo kochasz.
Na początku wchodzisz w to z ogromną siłą. Działasz. Szukasz rozwiązań, specjalistów, metod. Uczysz się swojego dziecka szybciej niż ktokolwiek inny. Przejmujesz kontrolę tam, gdzie świat zawodzi
Jednak nikt nie przygotowuje Cię na to, co dzieje się później
Na ten moment, w którym nie chodzi już o jeden trudny dzień.
Chodzi o to, że trud stał się codziennością.
Zaczynasz żyć w trybie przetrwania. Twój organizm jest cały czas „włączony”. Nawet kiedy jest spokojnie, Ty nie jesteś spokojny. Zasypiasz zmęczony i wstajesz zmęczony. Twoje ciało nie ma kiedy opaść z napięcia.
Twoje potrzeby schodzą na dalszy plan. Najpierw na trochę, potem na długo, aż w końcu… prawie znikają. Zaczynasz funkcjonować wokół dziecka i jego świata, a Twój własny powoli się kurczy.
Jeśli to czytasz i czujesz, że to o Tobie — nie jesteś z tym sam/a.
I pojawia się ta myśl, której boisz się nawet nazwać:
że już nie masz siły.
że jesteś na granicy.
że coś w Tobie się kończy.
Ale zamiast wsparcia pojawia się coś innego — wstyd.
Bo przecież „powinieneś dawać radę”.
Bo inni też mają trudno.
Bo to Twoje dziecko.
Tylko że prawda jest brutalna i jednocześnie uwalniająca:
to nie jest brak siły. To jest przeciążenie.
Przeciążenie, którego się nie zauważa, bardzo łatwo zamienia się w coś znacznie poważniejszego.
Najgroźniejsze w wypaleniu rodzica nie jest to, że się poddaje… tylko to, że dalej funkcjonuje — i nikt nie widzi, że gaśnie.

Scroll to Top